Gdyby iwermektyna przebiła się do pacjentów - miliardowy biznes by upadł!

Gdyby iwermektyna przebiła się do pacjentów - miliardowy biznes by upadł!

Rak to wielki przemysł, z którego żyją firmy farmaceutyczne, szpitale, producenci chemioterapii i sprzętu medycznego. Dlatego nie oczekuj, że dowiesz się o leku na raka z reklamy telewizyjnej, albo że powie Ci o nim farmaceuta w aptece, chociaż posiada taki preparat w szufladzie – za nieco ponad 100 zł.

Organizacje zbierające fundusze na leczenie raka, bogato wyposażone centra onkologiczne i szpitale umacniają to, że boimy się tej strasznej choroby. Zauważmy, że nie ma profesjonalnej, pełnej troski profilaktyki nowotworów, a temat „RAK” jest wychwytywany przez algorytmy w wyszukiwarkach i twórcy filmów i materiałów na YT muszą usuwać to słowo, jeśli nie chcą, aby materiał był usunięty z kanału.

Rak to choroba, która znajduje swój początek w procesie nowotworzenia, które odbywa się w każdym organizmie dzień po dniu na skutek życia samego w sobie. Jeśli zaniedbujemy dietę, ruch, uwalnianie się od napięć i wprowadzamy do życia więcej toksyn, niż ciało jest w stanie oczyścić (papierosy, alkohol, szkodliwa „żywność”, itd.), to zaczyna przeważać produkcja komórek macierzystych nowotworowych nad naszymi własnymi komórkami macierzystymi. Nasz organizm zostaje jakby shakowany a nasza odporność jest ostatnią basztą, która nas broni. Jeśli o tym nie rozmawiamy, nie myślimy i co najgorsze – nie dbamy, to mamy kłopot, bo gdy już pada wyrok, nasza sytuacja jest najbardziej stresującą w życiu.

Nauczono nas, że w sytuacji, gdy dowiadujemy się o nowotworze, to pierwsze pytanie brzmi: które to stadium, a drugie: ile życia mi zostało. Tak, jest to kwestia oswajania nas z tego typu podejściem, pokazują nam to w filmach, w opowieściach znajomych (zdających relację z prawdziwych rozmów odbywających się w gabinetach lekarskich), w wiadomościach, publikacjach… Jesteśmy przyzwyczajani do myśli, że rak, to „miara życia, która ma konkretną ilość miesięcy/tygodni”. Gdy służbie zdrowia udaje się dzięki chemioterapii lub radioterapii wydłużyć życie o 2-3 lata, to traktowane jest to jako sukces i cieszymy się, że było nam dane żyć dłużej. A co jeśli z raka można wyjść całkowicie?

Zastosowanie taniego leku, czy nawet poddanie się leczeniu dwutorowemu (chemioterapia/radioterapia plus leczenie eksperymentalne), oznacza, że pacjent onkologiczny może zostać stracony (uleczony), a więc nikt nam o tym nie mówi. Istnieje cisza w mediach, cisza na oddziałach i cisza w aptece. Żadna osoba ze służby zdrowia nie ma interesu nam o tym powiedzieć, że w niektórych krajach poddaje się nieduże grupy pacjentów obserwacjom i lekarze odnotowują, iż pacjenci poddawani terapiom dwutorowym mają lepsze rezultaty.

Na stronie Europejskiej Agencji Leków została opublikowana informacja (31. stycznia 2025 r.) o tym, że „iwermektyna i albendazol wspierają globalne wysiłki na rzecz wyeliminowania szeroko rozpowszechnionych zakażeń”:

https://www.ema.europa.eu/en/news/new-combination-medicines-treat-parasitic-worm-infections

Czytamy w doniesieniu: „Komitet ds. Leków Stosowanych u Ludzi (CHMP) Europejskiej Agencji Leków wydał pozytywną opinię naukową dotyczącą kombinacji preparatów iwermektyna/albendazol w leczeniu zakażeń wywołanych przez kilka rodzajów robaków pasożytniczych. […] Rozwój iwermektyny/albendazolu ma duże znaczenie dla zdrowia publicznego, ponieważ przyniesie konkretne korzyści w zakresie skuteczności programów masowych terapii w krajach, w których choroby te występują endemicznie. Pomoże to zmniejszyć ryzyko nieprawidłowego dawkowania, poprawić przestrzeganie zaleceń lekarskich oraz obniżyć koszty produkcji i transportu. Docelowo umożliwi to leczenie większej liczby osób.”

Powszechnie wiadomo, iż holistyczni lekarze, którzy mają odwagę podejmować działania na rzecz pacjentów spoza listy zalecanych terapii, stosują protokół iwermektynowo-albendazolowy w wysiłkach zmierzających do osłabienia ataku nowotworu z uwagi na najnowsze doniesienia naukowe, które przemawiają za tym, iż oba te preparaty mają zdolność hamowania rozwoju komórek nowotworowych.

Można zapoznać się z tymi doniesieniami z tej publikacji:

https://hipoalergiczni.pl/narodowy-instytut-onkologii-bada-zdolnosc-iwermektyny-do-zabijania-komorek-rakowych

w której czytamy, że: „Wcześniejsze badania laboratoryjne wykazały, że iwermektyna może mieć działanie przeciwnowotworowe, ponieważ przyczynia się do śmierci komórek nowotworowych i hamuje wzrost tych komórek. „Była ona badana zarówno z funduszy NIH, jak i poza nimi.” – powiedział Letai, wcześniej onkolog z Dana-Farber Cancer Institute.”

oraz z:

książki autorstwa doktora Andreasa Putticha:

Iwermektyna przeciwko rakowi

Ta książka zachęca do spojrzenia z szerszej perspektywy. Medycyna nowotworowa stoi w obliczu zmiany paradygmatu, w której główną rolę odgrywają podejścia komplementarne, takie jak leczenie z wykorzystaniem iwermektyny. 
– mówi autor, dr med. Andreas Puttich

LINK do książki>>

a także książki „Iwermektyna i fenbendazol. Nowe zastosowania w terapii nowotworów.” – autor dr Carl Summer, 2025.

Autor, który jest austriackim lekarzem (specjalizacja w radiologii interwencyjnej i w medycynie ratunkowej), przybliża w książce protokoły, dawkowanie, a także różnice pomiędzy oboma lekami.
Chociaż i iwermektyna, i fenbendazol od lat stosowane są jako skuteczne leki przeciwpasożytnicze, coraz więcej dowodów sugeruje, że mogą odegrać ważną rolę również w terapii onkologicznej. Ta książka to kompendium opierające się głównie na opisach przypadków pacjentów, którzy włączyli te leki do swoich schematów leczenia, często w połączeniu z tradycyjnymi metodami onkologicznymi.

A jednak nadal ignorowani i ośmieszani

Pacjenci, którzy proponują swojemu lekarzowi zastosowanie innych metod podczas leczenia niż sama chemioterapia spotykają się albo z ośmieszeniem (lekceważeniem) albo wręcz z oskarżeniem o „czerpanie wiedzy z tiktokowych kont” lub „wiarę w teorie spiskowe”. A więc odważniejsi pacjenci po kryjomu stosują protokoły:

  • witaminowe (wysokie dawki witaminy C, witaminy D3+K2, i in.)
  • detoksykacyjne (głodówka, ostropest, zeolit, węgiel aktywny, TUDCA),
  • iwermektynowo-albendazolowe (lub inne: fenbendazol, mebendazol),
  • poważne zmiany w diecie (redukcja węglowodanów, wprowadzenie kwasów Omega-3, antyoksydantów, ziół znanych z właściwości prozdrowotnych, np. piołun, grifonia, sylimaryna).

Rozwiązania, które są z nami od wielu lat i mogą zadziałać nie są zalecane, a wręcz są ucinane i ośmieszane, aby pacjenci nie mieli drogi ucieczki i czuli strach przed rozważeniem równoległej metody, jak choćby znana na cały świat: metoda dr Gersona.

Dlaczego media o tym nie donoszą?

Media zależne od reklam firm farmaceutycznych, którą generują największe obroty w świecie promocji i reklamy, nie chcą narażać się swoim reklamodawcom, gdyż za opublikowanie treści niezgodnych z ich interesami mogą (a właściwie na pewno stracą) stracić budżety na kolejny rok czy lata.

Miliardy dolarów rocznie przeznaczane są na badania nad rakiem, ale czy słyszymy o tym, by spadały odsetki osób chorych na raka, bo został wynaleziony skuteczny lek? Nie. Rak staje się widmem numer 1, którego obawiają się praktycznie wszyscy ludzie na ziemi.

Natomiast lekarze, którzy mają odwagę poprowadzić leczenie w sposób niestandardowy (które może dać szansę na całkowite wyleczenie z raka), są dyskredytowani, pozbawiani prawa do wykonywania zawodu, zawieszani lub pozywani do sądu za postępowanie niezgodne z EBM, czyli Evidence-Based-Medicine, a czymże innym jest bogata literatura naukowa przywołana w jednej czy drugiej książce (obie napisane przez lekarzy praktyków), jeśli nie EBM?

Kiedy nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co chodzi.

Tymczasem, profilaktyka jest skupiona głównie na tym, aby wychwytywać pacjentów we wczesnej fazie raka, aby jak najszybciej poddać ich leczeniu metodami, jakie są powszechnie uznane za „naukowe”. Nie są mile widziane potrójne konsultacje (lekarze nie lubią, gdy pacjent informuje, iż chce zasięgnąć opinii innych specjalistów w tej dziedzinie), alternatywne terapie, nie wolno zadawać pytań, bo narażamy się na zarzut: „Kto tu jest lekarzem w tym gabinecie, Pani czy ja?”. Pacjent od chwili rozpoznania nowotworu jest pozbawiany wiary w wyleczenie, zdany na łaskę i niełaskę służby zdrowia, raczej usłyszy werdykt w postaci liczby lat lub miesięcy życia (słyszymy często o tym, że pacjenci nowotworowi są proszeni o „uporządkowanie spraw rodzinnych”), niż zostanie mu zaproponowana edukacja w zakresie:

  • badania poziomu jodu w organizmie, czy selenu, cynku, i innych minerałów, które mogą mieć związek z powstaniem lub wycofaniem się raka,
  • obciążenia infekcjami pasożytniczymi, które mogą negatywnie wpływać na odporność organizmu i wprowadzenie protokołu odrobaczania mogłoby poprawić stan zdrowia pacjenta,
  • detoksykacji organizmu, która mogłaby pozwolić na lepsze znoszenie chemioterapii, radioterapii i innych terapii lekowych, które często dociążają wątrobę (detoks może być zbawienny dla pacjenta onkologicznego),
  • diety antyzapalnej, która może wesprzeć procesy naturalnej detoksykacji organizmu, wzmacniania układu odpornościowego, nerwowego, hormonalnego – co może przełożyć się na większą siłę psychiczną pacjenta, by móc aktywnie walczyć z chorobą,
  • całkowitej abstynencji, porzucenia wszelkich form alkoholu, który obciąża nie tylko wątrobę, ale układ nerwowy i sercowo-naczyniowy,
  • ekologicznego stylu życia, w którym pacjent mógłby doedukować się, które toksyny warto usunąć ze swojego codziennego życia, aby dać większą szansę ciału na odnowę, a także na pozyskiwanie produktów żywnościowych z ekologicznych źródeł, by unikać dalszego zatruwania organizmu chemią rolną, która – jest to już udowodnione wieloma badaniami – może przyczyniać się do zwiększania ryzyka zachorowania na raka,
  • kontrolowania napięć i stresu, który – jak wiadomo – jest katalizatorem aktywizacji procesu nowotworzenia, gdzie następuje przewaga produkcji komórek macierzystych nowotworowych nad naszymi własnymi komórkami macierzystymi.
W rozdziale „NAUKOWO O TYM, DLACZEGO POWINNIŚMY UNIKAĆ ŻYWNOŚCI SKAŻONEJ GLIFOSATEM” – zapoznamy się z wynikami badań Nancy Swanson (str. 75-77). Zobacz więcej>>

Lista mogłaby się wydłużyć, gdyby kompetentny zespół oddanych swojej profesji lekarzy onkologów, gastroenterologów, neurologów i innych specjalistów – zebrał się w jednym miejscu, by opracować tarczę ochronną dla pacjentów. Często sami lekarze zapadają na choroby nowotworowe i poddają się w panice leczeniu, które stosują wobec swoich pacjentów, bo naprawdę nie wierzą w nic innego, stając się ofiarą niemocy i w końcu choroby. Są też lekarze, którzy wręcz przeciwnie – próbują metod, o których dowiedzieli się od swoich pacjentów i dopiero wtedy stają się orędownikami otwartego umysłu w swojej praktyce medycznej.

Wszyscy moglibyśmy skorzystać, gdyby jako cel przyświecała nam prawdziwa profilaktyka nowotworowa, a nie taka, która jest ukierunkowana na przesiew celem przejęcia pacjenta jak najwcześniej na tor „strasznej choroby”, lecz na pełną spokoju ścieżkę edukacji i pokazania szans na uzdrowienie.

Pacjent powinien mieć prawo wybierać drogę postępowania i brać odpowiedzialność za efekty swoich decyzji. Nie jest właściwe zmuszanie pacjentów do „jedynej słusznej drogi” tak, jakby inne sposoby nie istniały.

W obecnej sytuacji pacjenci dowiadują się o innych metodach leczenia z prywatnych grup na facebooku, z wiadomości przekazywanych przez nieznających się wzajemnie ludzi, kupując niesprawdzone preparaty o „łakomych” nazwach – z bliżej nieokreślonych aukcji, bo „oficjalnie” nie da się tego kupić. Narażani są pacjenci, którzy są szczególnie podatni na strach i stres, bo mają „mało czasu”. Czy tak powinna wyglądać nowoczesna opieka medyczna?

Gdzie jest nadzieja?

Nadzieja, do której prawo ma każdy pacjent, nie tylko ten nowotworowy, jest pierwszą, która jest często odbierana w dniu obwieszczenia diagnozy. A ostatnią, która powinna być jakiemukolwiek pacjentowi odbierana. Pacjentowi choremu na raka wystarczy już – jako ciężar – sam strach o dalsze życie, o to jak zniesie terapię, jak poradzi sobie jego rodzina i czy gdzieś na końcu drogi będzie szczęśliwe zakończenie.

Co może zrobić lekarz?

Poszerzać wiedzę, która jest ogólnodostępna i opisuje doświadczenia pacjentów (poddających się eksperymentalnym terapiom na własne życzenie).

Korzystać z wiedzy udostępnionej na stronie: https://www.ema.europa.eu nie tylko w zakresie samej iwermektyny czy fenbendazolu, ale również na temat dobrze przebadanych fitoterapii (jak choćby zastosowania wyciągu z Artemisia absinthium).

Czerpać z literatury medycznej, z niezależnych książek autorstwa lekarzy, którzy często na podstawie własnego doświadczenia dokonują zapisu tak, aby podzielić się zarówno z potencjalnymi pacjentami z całego świata, jak i z kolegami lekarzami, którzy mają otwarty umysł i sięgają po nowe metody leczenia.

Nie wyśmiewać pacjenta.

______________

Poszerzaj wiedzę:

https://hipoalergiczni.pl/narodowy-instytut-onkologii-bada-zdolnosc-iwermektyny-do-zabijania-komorek-rakowych

https://leksykon.com.pl/tag/fenbendazol – leksykon dla lekarzy („W ostatnich latach fenbendazol wzbudził zainteresowanie w kontekście potencjalnego zastosowania przeciwnowotworowego. Niektóre badania przedkliniczne sugerują, że może on wykazywać działanie hamujące wzrost komórek nowotworowych poprzez wpływ na mikrotubule, indukcję apoptozy oraz modulację szlaków metabolicznych”)